„Szczekaczpłotowy” przeszkadza nam i innym, musi więc być poskromiony. Obojętne kto, czy co, porusza się wzdłuż granicy terenu psa (204), jest przez niego gwałtownie oszczekiwane z bezsensowną zajadłością. Wtedy nałożyć trzeba psu kolczatkę, wziąć go na długą linkę i spacerować z nim wzdłuż płotu, często przystając. Gdy spróbuje, szczekając, biec wzdłuż płotu, zatrzymać go należy wołając „na miejsce” . Każdą następną próbę potępia się słowem „fuj” i stosuje, w razie potrzeby, łańcuszek do rzucania .

Szczekanie i skomlenie psa pozostawionego samego w pokoju można  ukrócić   w  następujący  sposób.
Potrzebna jest do tego druga osoba.  Gdy po naszym odejściu pies zacznie szczekać albo skomleć, ktoś drugi pociąga energicznie z sśeni za linkę, wtedy działa kolczatka, a jednocześnie wola się „fuj” i „na miejsce”. To ćwiczenie również trzeba przeprowadzać wielokrotnie.

Pies musi się nauczyć szczekania na rozkaz. Już szczenięta zaczynają szczekać, jeśli obcy wchodzi do pokoju, gdy ktoś stuka do drzwi i w podobnych okolicznościach. Popieramy to, za każ-dym razem, rozkazem „daj głos” i pochwałą. W ten sposób pies szybko spostrzega związek między jego postępkiem i naszymi słowami. Do wyuczenia dorosłego psa używa się: skórki kota, sarniej skóry, martwego królika, ptaka albo czegoś innego wartego pożądania, co — nieosiągalne dla psa — wieszamy na drzewie i pokazując mu to wołamy „daj głos”. Gdy pies otrzyma za każdym wypełnieniem rozkazu jakiś kąsek w nagrodę, wkrótce będzie gotów do szczekania, zwłaszcza wówczas gdy z rozkazem „daj głos” wiązać się będzie coś dobrego.